Ósmy dzień tygodnia

sobota, 7 listopada 2009

Wszystkich Świętych

Czytania: Ap 7,2-4.9-14; Ps 24,1-6; 1 J 3,1-3; Mt 11,28; Mt 5,1-12a

Pierwsze czytanie
Zabawna sprawa, z tymi 144-oma tysiącami wybranych. Mało kto o tym wie, ale ta liczba stała się jedną z podstaw werbowania wyznawców do tzw. Świadków Jehowy. Twórcy tego ruchu wymyślili, że będą werbować bogatych i wpływowych ludzi do nowego ruchu religijnego, "bo przecież Kościół się myli", i "zapewniać im" wybrane miejsce w Niebie pośród tych 144 tysięcy wybranych. Oczywiście, kiedy ten ruch przekroczył owe 144 tysięcy wybranych coś trzeba było wymyśleć, więc wymyślono kolejny poziom owego przyszłego raju. Ale nie o to chodzi. Ważniejsze jest to, co dalej. Starzec mówi, że to są "ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili." Szkoda, że owi świadkowie, i my również zazwyczaj, nie jesteśmy świadomi mocy Jego krwi.

Ewangelia
Czy można coś krótkiego napisać o tych słowach Jezusa? Niesamowicie bogate są. Prowadziły mnie w bardzo specyficznych sytuacjach, wracały same, też na modlitwie. Przedziwna prawda w nich jest zawarta. Bardzo inna.

Tak się złożyło, że byliśmu w ten dzień w najmłodszym sanktuarium maryjnym w Polsce. Wracając o zachodzie słońca po wschodniej stronie Tatr, widzieliśmy je na tle zachodzącego słońca właśnie. Po przeciwnej stronie wschodził księżyc, prawie w pełni. W radio trafiliśmy akurat na ostatnie psalmy Nieszporów Ludźmierskich. Wielkie dzieło. Całość tych wrażeń była niezwykła! W oczywisty sposób moje myśli biegły ku tej świętej kobiecie, Matce Jezusa. Niezwykłe doświadczenie - uroczystość Wszystkich Świętych, więc też tej, która pierwsza przed nami orzymała Królewską godność i władzę. Ta sama godność i władza czeka na nas tam, gdzie zrealizuje się nasze powołanie królewskie.

Jamna.

ps. Ponieważ wzmianka o grupie ludzi, którzy mówią o sobie "świadkowie" obudziła pewne kontrowersje, odsyłam na stronę mającą więcej do powiedzenia na ten temat: http://watchtower.org.pl a samą historię tego ruchu znajdziecie tu: http://watchtower.org.pl/w_obronie_wiary-01.php

środa, 4 listopada 2009

niedziela XXX

Nie jestem pewien, czy czytania były z tej niedzieli, czy też z rocznicy poświęcenia kościoła. Dość typowe to, mam wrażenie, że "nie słyszymy", czy też nie zapamiętujemy ich treści. W każdym razie fragmenty są tu: XXX niedziela

Całą mszę przeżywałem dość społecznie, rozglądając się po kościele za jednym człowiekiem...

Zbieg okoliczności czaso-przestrzennych: Święto poświęcenia kościoła, w którym się nawróciłem i długo, długo umacniałem się w wierności. W tym kościele też zrobiłem wiele obietnic Bogu i ludziom. Między innymi miłości i wierności żonie, a więc wszedłem w rzeczywistość małżeństwa i w nią zaprosiłem Jezusa. Akurat dziś wypadł dzień moich urodzin. A jadąc na mszę, zaraz pod kościołem, miałem stłuczkę z pewnym mężczyzną. Mężem i Ojcem. Jechał na tę samą mszę z rodziną. Wjechałem w jego samochód cofając z przyczepką. Wyszedł, wkurzony i znerwicowany jak na młodego Warszawiaka przystało, zerknął na moją żonę za szybą, z dzieciątkiem na rękach, pooglądał samochód, pomyślał, pewnie też w sercu, i powiedział, żebyśmy tak to zostawili.

A ja rozglądałem się, zastanawiając czy go unikać w kościele, żeby nie zmienił zdania, czy raczej spotkać i podać rękę na znak pokoju. I kto tu okazał się wierzącym?

Warszawa, Freta 10.

czwartek, 22 października 2009

XXIX niedziela zwykła

Fragmenty: Iz 53,10-11; Ps 33,4-5.18-20.22; Hbr 4,14-16; Mk 10,45; Mk 10,35-45

Pierwsze czytanie
Jest coś, co nieraz mnie zatrzymuje, kiedy słyszę słowa z księgi Izajasza. Genialność i dokładność jego proroctwa. Niemal jak instrukcja obsługi ukrzyżowania i zbawienia przez Mesjasza. Żydzi na początku naszej ery na pewno widzieli tę dokładność. Nieprzypadkowość opisów Izajasza sprzed ponad stu lat, jeśli dobrze pamiętam, i wydarzeń, które widzieli sami albo ich znajomi. Jak to się stało, że dziś ludzie nie widzą? Albo prawdą jest to, że nie czytamy, albo nie chcemy widzieć.
Swoją drogą zastanawiam się jak wyglądają takie proroctwa? Prorok widzi coś jakby obraz? Ma przeczucia, które próbuje nazwać i wtedy dopiero dobiera słowa? Przenosi się w czasie (w jego i naszej perspektywie)?

Psalm
Jego ukrzyżowanie to też Jego własne dzieło. Jego plan i jego spełnienie, żeby nieść największe dobro. Księga Izajasza to Jego własne słowa. On miłuje sprawiedliwość, ocala nas, karmi, nasyca nawet serca. Krzyżem ocalił od śmierci, tak z tego wynika...

Drugie czytanie
Nową polską tradycją ludzi, którzy nie mają czasu, ale mają jeszcze serce dla Boga i rozum, żeby widzieć jak postępują, w trakcie mszy poszedłem do spowiedzi - bo nie "zdążyłem" w tygodniu, choć potrzebowałem. Doświadczenie tej potrzeby było ważnym krokiem na mojej drodze. Przychodzę z ufnością, do samego tronu Łaski. A to jest źródło skarbów, oj jest.

Syn Człowieczy przyszedł, żeby służyć
Czy będę kiedyś potrafił służyć żonie? To jest tajemnicze miejsce w moim życiu, w którym zamieszkał Bóg, tajemnica sakramentu małżeństwa. Dodałbym, niezwykła.

Ewangelia
Żona przypomniała mi dziś, że kiedy Józef był zarządcą Egiptu i na skutek panującego głodu, Egipcjanie oddają swoje majątki, ziemię, a potem wolność za jedzenie, to Józef w zamian przenosi ich do miast. A to jest opisane w niektórych tłumaczeniach "uczynił ich niewolnikami". Nie powiem, żebym sam czuł się wolny mieszkając w mieście. Mam tak jak każdy określoną ilość czasu, doba się nie rozciąga. Ile dni będę jeszcze żył? Nie wiem, może jeszcze kilkanaście, może jeszcze więcej. Gdybym wyobraził sobie czas jako ziarenka piasku, to gdzie je przesypuję? Zużywam na jazdę tramwajem, z przesiadką do metra i potem na autobus? Zawieszam się przed telewizorem? Biegam między lodówką, pralką, kanapą i zlewozmywakiem, w poczuciu, że to takie ważne, żeby było czysto i żeby rodzina była dobrze obsłużona? W międzczasie dość sporą ich ilość zamieniam w smsy i w sumie mało przynoszące korzyść komórkowe słowa. A co dopiero Internet... Prawdziwa piaszczysta megapustynia.
W zasadzie nieraz tak jest, że po niby potrzebnym i owocnym siedzeniu przed komputerem, czujemy się jak z "piaskiem między zębami", "sypnięci piachem w oczy", a w sercu właśnie pustynia.
A klepsydra sypie i sypie bez cienia wątpliwości i zastanowienia. Piasek się po prostu sypie.
A mógłbym ten czas poświęcić dla tych, których kocham. Stać się niewolnikiem tych właśnie ludzi, których kocham, zamiast tego czegoś, co zabiera mój czas i życie, a idzie gdzieś w eter, rzeczywistość wirtualną, albo komunikację miejską.

Kaznodzieja tak się zapędził, że widać było, że miał inny plan, niż mu się powiedziało i przerwał, bo się zorientował, że jego kazania mają być krótkie. Bardzo, bardzo lubię go słuchać.
Między innymi powiedział tak, że Jakub i Jan to byli dwaj narwańcy (synowie Gromu). No i przychodzą dwaj narwańcy i mówią Jezusowi, że chcą to i to. A On mówi "Proszę bardzo". Choć jednocześnie im mówi, że nawet nie przeczuwają jak ta rzeczywistość będzie wyglądać.

Rzeszów, Dominikańska 15.

sobota, 17 października 2009

XXVIII niedziela zwykła

Dzisiejsza liturgia słowa: Mdr 7,7-11; Ps 90,12-17; Hbr 4,12-13; Mt 5,3; Mk 10,17-30

Pierwsze czytanie
Słowa z Księgi Mądrości są mi bardzo bliskie. Też te w innych księgach, które mówią o mądrości. Bardzo cenię sobie to coś, co nazywa się mądrością. O ile ją w ogóle znam.
Następne wersy brzmią tak (w jednym z przekładów): Mdr 7:12-14
Ucieszyłem się ze wszystkich, bo wiodła je Mądrość, a nie wiedziałem, że ona jest ich rodzicielką.
Rzetelnie poznałem, bez zazdrości przekazuję i nie chowam dla siebie jej bogactwa.
Jest bowiem dla ludzi skarbem nieprzebranym: ci, którzy go zdobyli, przyjaźń sobie Bożą zjednali, podtrzymani darami, co biorą początek z karności.

Od razu się przyznam, że słowa: bez zazdrości przekazuję i nie chowam dla siebie jej bogactwa są dla mnie trudne. Nie tyle słowa, co prawda za nimi stojąca. Często trudno mi dzielić się tym co wiem. Może jeszcze kiedy mi za to płacą... Ale też nie, bo mówię tylko niezbędne minimum. A bardzo często zadaję sobie pytanie - czy mi się to opłaci? Kiedy powiem to co wiem, nie napiszę już nic mądrego i nowego, ani nikt mi za to już nie zapłaci. Albo ktoś inny to wykorzysta jako swoje i też nic z tego mi już nie przyjdzie. W takich momentach znów sięgam do mądrości i ona sama dyktuje, że mądrze jest dzielić się nią bez żadnych skrupułów i bez zwłoki. Nie wiadomo ile przecież pożyję. A to, czego nie utrwalimy, nie przekażemy dalej komukolwiek - choćby swoim uczniom lub dzieciom - zniknie razem z nami. Inni będą szukać sami, ale już od zera. Zamiast od poziomu, na którym ja jestem, kiedy im to dam.

Psalm
Tak jak w psalmie - "naucz nas liczyć dni nasze". Daj nam swoją łaskę, czyli bogactwo, skarby (mądrość) aby nas radowały. Mądrość niesie ogromną radość i pokój. Bo mądrość zbliża do miłości, a radość i pokój to owoce miłości. Poznać mądrość to zobaczyć dzieła Pańskie, to poznać też chwałę, wielkość, jaką jesteśmy obdarzeni. Czyli też poznać kim tak naprawdę jesteśmy. Obdarzeni Chwałą. Bądź tak dobry, Panie i okaż nam to wszystko. Wspieraj też naszą pracę, nasze wysiłki kiedy staramy się o mądrość.

Drugie czytanie
Czemu warto się tym dzielić - bo słowo prawdy przenika bardzo głęboko. To tylko prawda zmienia człowieka prawdziwie i mądrze, a także trwale. Jeśli szukamy "odmiany w życiu" gorąco polecam starać się o mądre poznanie prawdy o sobie i Bogu, a więc całym świecie. Przemieni to nas z całą pewnością i trwale.

Błogosławieni ubodzy w duchu.
Prawdziwa mądrość nie wbija w pychę - wiedza owszem. Znam wielu profesorów, kaznodzieji a także wiele przemądrzałych osób. To nie jest mądrość, tam nie ma karności. Prawda jest tak wielka, złożona, że ten, kto poznaje ją szczerze musi widzieć swoją wielkość w relacji do prawdy. A wtedy nie będzie pyszny ani zarozumiały. Jeśli takiego masz przed sobą człowieka, to raczej nie ma on mądrości.

Ewangelia
Szukasz prawdy? Mądrości? Idź, sprzedaj wszysto co masz... Oddaj wszystko, pozbądź się tego. I idź za Jezusem. Przy Nim jest mądrość. I w takim czynie jest mądrość.

Kazanie, które słyszałem było o "Ojcu". To z uwagi na początek rozważań nad modlitwą Ojcze nasz.
Sam jestem ojcem dla wielu osób. Ale tylko w relacji z moim małym synem, te słowa odczuwam bardzo szczególnie i intensywnie. Jego wpatrzenie we mnie, chęć naśladowania każdego gestu i czynności jest niezwykłe. On je to, i w taki sposób, jak ja jem, naśladuje mimikę, reaguje na problemy w taki sam sposób. Już nie wspomnę o jego ciekawości światem zewnętrznym, jego radości z walki i zmagań oraz chęci niezależności. Nie dziwię się, że naukowcy mówią, że to genetyczne. Bo widzą jak to głęboko sięga i z jaką mocą się przejawia... A z braku pełnej optyki przypisują to najgłębszemu co znają - genom.
W kościele siedziało wielu ojców ze swoimi dziećmi. Myślę, że w dzisiejszym stylu życia i tego co się mówi, jakie wymagania stawia nam główny przekaz, każdy z nas jest co najmniej lekko zagubiony. Dominacja feminizmu, kobiecego podejścia do życia, sposobu prowadzenia relacji: opierania się na przeżyciach, dzielenia się światem odczuć itd. powoduje, że nie mamy za bardzo miejsca na bycie mężczyznami. A w konsekwencji Ojcami. Podczas kazania widziałem jak wielu z nas ze łzami w dumnych oczach przygarniało ramieniem najbliżej siedzące dziecko. A jak ramię było na tyle długie, a dzieci małe to i wszystkie naraz.

W trakcie ogłoszeń ksiądz powiedział kilka słów o zawartości listu od Biskupów, który powinien odczytać na kazaniu. Za to lubię dominikanów - nie czytają tych listów. Mądrych, dobrych. Ale nudnych. Napisanych do wszystkich, więc do nikogo nie trafiających. Takie jest moje zdanie. Niewiele osób potrafi dobrze śledzić przekaz z odczytywanego listu duszpasterskiego, podobnie jak kazania odczytywanego z kartki. Za to rewelacyjnie śledzi to, co mówi dobry kaznodzieja. A najlepiej jeszcze, kiedy mówi homilię, nie tylko kazanie. Dla homilii właśnie, w każdą niedzielę z całą rodziną jedziemy od kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów. Niestety w naszej parafii głoszone są zazwyczaj zwykłe kazania, dobre, pouczające, ale przy pewnym poziomie rozwoju umysłu to nie wystarcza. Od pewnego momentu umysł pragnie słuchać wprost o Bogu, już nie tylko o dobrym życiu.

Jarosław, Dominikańska 25